Co z tą Armadą?

Drodzy Czytelnicy!
Po pierwsze – przepraszam Was bardzo za tak długie milczenie.
Po drugie – nie jest to niestety post zapowiadający nasz powrót.
Milczenie wynikało po części z tego właśnie, że nie mogłam się zdecydować co do dalszych losów analizatorni. Nie chciałam jej definitywnie zamykać – a jednocześnie regularne zmuszanie się do czytania złej literatury męczyło mnie coraz bardziej. I tak odwlekałam i odwlekałam jakąkolwiek decyzję…
…i nadal jej nie podjęłam.
Chcę przez to powiedzieć, że nie zamykam analizatorni; na taki krok nie jestem gotowa. A jednocześnie – nie potrafię, choćby w przybliżeniu, podać daty, kiedy wrzucimy coś nowego. Co prawda literatury, która aż się prosi jest aż za dużo… ale no właśnie. Za dużo.
Przepraszam więc Was jeszcze raz za to milczenie, daję znak, że żyjemy… i cóż, pozostaje mieć nadzieję, że to wypalenie minie, powróci wena i chęć do pracy 😉
(Tu miał być dowcip o oczekiwaniu 10 lat na nową płytę Rammsteina, ale zepsuli mi go, wydając kolejną w tym roku)

Pozdrawiam – i dzięki, że jesteście 🙂
Kura

15 komentarzy do posta “Co z tą Armadą?

  1. Trzymam kciuki za Wasz powrót. Rozumiem, że można mieć dość czytania złej literatury – podziwiałam i nadal podziwiam, że tyle czasu dawaliście radę. I mam nadzieję, że wena wróci, bo jesteście potrzebni, by uczyć, bawić i pokazywać, że nie wszystko, co idzie do druku, zasługuje na miano książki. Pozdrawiam i czekam wytrwale 🙂

  2. Mam nadzieję, że ten odpoczynek pomoże i moja ukochana forma przyswajania beznadziejnej (a przynajmniej złej) literatury nie zniknie! Uwielbiam czytanie Waszych komentarzy a szczególnie upodobałam sobie analizy książek wydanych na papierze. Wasze zadanie, choć może nie zdajecie sobie z tego sprawy, jest niebywale ważne. Dzięki wam udało mi się wpłynąć na lokalną bibliotekę, by nie oferowała tak wielu erotyków w stylu (ha tfu!) 365 dni, a zamiast tego poszerzała zasoby reportaży (głównie Czarnego). Przez Was jednak nie mogę już czytać słabych tekstów! Odrzuca mnie po trzech zdaniach, może po trzech akapitach. (No dobrze, przyznam to – moim sposobem na relaks jest czytanie Chwili dla Ciebie). Oczywiście muszę oddać sprawiedliwość – rolę w mojej edukacji literackiej mieli również wspaniali wykładowcy uczący czytania Mannów i Rotha (w oryginale, uroki germanistyki). Kochani Analizatorzy! Naprawdę jesteście potrzebni! Odetchnijcie, ile potrzebujecie, ale wracajcie do nas, a Till na pewno będzie szczęśliwszy! 😇 (Być może to tylko drobny szantaż, a być może prawda?) No i oczywiście nadużywanie wtrąceń w nawiasach – czyja to wina? Autokomentarz jako forma analizy – to mogliście mi zaszczepić tylko Wy! Nie znam Was osobiście, ale czuję, jakbyście byli moimi literackimi przyjaciółmi. W końcu razem przeszliśmy tak wiele – od Marlenki – Milenki, przez Mistrza, po moją ulubioną analizę fanfiction o Lokim. Nie poddawajcie się!
    Wasza Paula

  3. Fajnie by było gdybyście wrócili, ale rozumiem jak ciężko czyta się słabe książki. No nic, będę okazyjnie zaglądać. Życzę przyjemnego odpoczynku.

  4. Spodziewałam się takiej decyzji, cisza trwała zbyt długo. Byłoby super gdybyście jeszcze kiedyś wrócili z analizą słabej książki, ale jakoś nie mam dużej nadziei. Trzymam tylko kciuki, żeby materiał, który już zanalizowaliscie nie zniknał z sieci 😉 Wszystkiego dobrego!

    Do innych odbiorców, którzy też czytają analizy. Możecie coś polecić? Mogą być analizy pisane lub na YT 😉
    Wszystkie, które czytałam zakończyły działalność. Na YT pojawiła się Babis z fajną serią o dziadach polskiej fantastyki. Niestety bardzo szybko zaczęła krecić filmy na tematy wszelakie, na których niezbyt się znała np. o deweloperach, co było dziwne i wkurzające. Także szukam czegoś nowego do słychania w czasie jazdy samochodem.

  5. Mam nadzieję, ze wrócicie 🙂
    Tylko proszę przestańcie używać czerwonej koloru czcionki jak już będziecie z powrotem, bo bije po oczach za bardzo…. na telefonie to już zupełnie nie da się czytać. Poza tym to wasze analizy są super, jeszcze lepsze teraz kiedy zabraliście się za wypociny dorosłych.

  6. Całkowicie to rozumiem. Życie jest za krótkie na to, by czytać złe książki, szczególnie, że na te dobre i tak nigdy nie ma się czasu. Jeżeli wrócicie, będziemy szczęśliwi, ale jeżeli postanowicie zakończyć rejs Armady, sądzę, że większość z nas to zrozumie.

    A może by tak jakiś mniej inwazyjny sposób? Np. analiza trzech złych książek w roku? Wiem, że to dość ekstremalne jak na bloga, ale macie stałe grono wiernych czytelników. Jeżeli postanowicie zachować Armadę, taki sposób mógłby się sprawdzić.

    Pozdrawiam Was serdecznie i (na wszelki wypadek) dziękuję za kilka lat serdecznego śmiechu.

  7. Im bardziej czytałam wasze analizy tym bardziej korciło mnie żeby poprosić o przeanalizowanie mojego własnego bloga, ale jednocześnie się boję 🤣 mam nadzieję, że porządnie odpoczniecie i wrócicie z kolejnymi analizami!

  8. Armado moja droga! Pamiętajcie, że niezależnie od tego, jak często publikujecie dzisiaj, ja mentalnie zawsze będę w czasach, kiedy publikowaliście parę razy w miesiącu! Luuuudzie, ile ja się od was nauczyłam! Ile mi daliście frajdy! Ile razy robiłam sobie sesje z przyjaciółmi, czytając wasze recenzje na głos na przemian (tak!)! Ile poznałam u was ciekawostek językowych i memów (tygrys z głową gołębia i ciałem gołębia)! A gdybyście wiedziały, ile to próbowałam sobie wyobrazić, jak rok po roku, od ponad dekady, wciąż w niemal niezmiennym (choć urozmaicanym składzie) spotykacie się przy Google Docs (a może i Skype?) i wspólnie jako grupka przyjaciół rozbawieni dłubiecie w kolejnych akapitach… Przecież to jest niesamowite! Ponad 10 lat! Czy bardziej 15? Jak to jest w ogóle możliwe, żeby mieć przez tyle lat niezmiennie siłę, pasję i motywację do pracy? Który serwis w Internecie tak bujnie i aktywnie funkcjonował przez grubo ponad dekadę? To się chyba magia jakaś musiała dziać na tych Waszych forach. Ludzie, jak ja Wam tego zazdroszczę!
    Nauczycielki wy moje! Ja tak bardzo się cieszę, że miałam zaszczyt was poznać! Uczyć się od Was i razem z Wami przeżywać te niesamowite podróże. I nieważne, że dzisiaj publikujecie mniej, że już nie ma opeczek autoreczek, że coś tam się zmienia… W moim sercu już dawno temu wypracowaliście sobie miejsce honorowe!

  9. Czasem lepiej jest zamknąć pewien rozdział. Może skupicie się na czytaniu czegoś, co wam się podoba, jest według was dobrze napisane i sprawia wam radość. Dawno temu koleżanka pokazała mi waszą analizatornię i kilka innych. Od tamtej pory, już kawał czasu temu, mój stosunek do analizatorni bardzo się zmienił. Mam wrażenie, że jeśli komuś się coś nie podoba, powinien przestać to czytać. I hatereading dla mnie też nie ma sensu. Zwłaszcza opowiadań, które, aż widać, że zostały napisane przez niedoświadczonych uczniów podstawówek, gimnazjów itp., a które kiedyś analizowaliście. Po co skupiać się na czymś negatywnym? Taka jest moja opinia, lepiej zrobić coś pożytecznego dla siebie 🙂

  10. Hate byl śmieszny ale do czasu. Bawiło mnie to jak miałam 13 lat teraz nasmiewanie sie z tworczosci innych jest malo zabawne. Warto chyba skupic sie na czyms ciekawszym, lepszym do poczytania. Recenzja dobrej ksiazki, czegos co ogolnie mozna byloby poczytac madrego. Niech se dzieci i inni pisza co chca, moga to robic, a rozrywek, ktore nie sa zlosliwe jest wiele. Warto moze przemyslec obecnie co jest ważniejsze.

  11. Z jednej strony szkoda, bo analizom zawdzięczam rozwój i umiejętność krytycznego spojrzenia na własną twórczość. Z drugiej strony nie dziwię się, bo nastały teraz takie dziwne czasy, że wszelka krytyka jest nazywana hejtem, a twórcy nie chcą się rozwijać ani doskonalić, chcą tylko pochwał i miłych słów. To podejście odbija się zresztą na jakości wydawanych książek, coraz częściej podobnych do dawnych opek. Co gorsza, choroba ta dotyka nie tylko tzw. selfpubów i vanitów, ale i znanych wydawnictw. Rynek zalewa bylejakość, wtórna pulpa, pozbawiona redakcji, z korektą robioną na kolanie. I tylko papieru żal.

Napisz komentarz